CASSETTE - nie tylko sentymentalny powrót analogowego nośnika

Dwadzieścia lat temu podobne otrzeźwienie dotknęło zrazu niewielka grupę a potem tysiące melomanów, którzy zdołali wyrwać się z mirażu i propagandy producentów płyt CD. Wygodne. To prawda. Pojemne - oczywiście. Wytrzymałe - zgadza się. Ale... I to jedno 'ale' pozwoliło nie tylko przetrwać technice winylowej, a wręcz rozwinąć się w niespotykanym wcześniej wymiarze jakościowym. Daleko nam od milionowych nakładów czarnych krążków. W nie mniejszych ilościach produkowano kasety magnetofonowe. 

Brzmienie... Analogowe fluidy. Naturalność. Ot, jakby podróż w czasie i przestrzeni. W miejsce, gdzie odbywał się ten koncert, ten recital, ta muzyczna gala. Bez megafonów, bez cyfrowych przetworników. Ale tak na prawdę. Tak - po prostu, i już. 

Dwa - trzy lata temu poszybowały w górę magnetofony szpulowe. Teraz przyszedł czas na kaseciaki. I na CASSETTE, ma się rozumieć. Te - będą także u nas. Oryginalne, sprzed lat, nigdy wcześniej nie odtwarzane. Jak zamknięty w bursztynie dźwięk z epoki analogowej. 

All comments

Leave a Reply